skocz do treści

Pochodnia - Miesięcznik społeczny Polskiego Związku Niewidomych

Znani i lubiani

Niewidomi są dla mnie kimś najbliższym

Z księdzem Andrzejem Gałką, Krajowym Duszpasterzem Niewidomych, rozmawia Teresa Dederko.

Teresa Dederko: Przetestowałam dzisiaj, że jest ksiądz dobrym przewodnikiem, a czy zna ksiądz pismo brajla?
Ksiądz Andrzej Gałka: Nie, nie znam.
T.D.: Obchodzimy w tym roku rok Ludwika Braille’a, ma więc ksiądz okazję skorzystać z kursu organizowanego w Bibliotece Centralnej.
X.A.G.: A to dziękuję, nie jest to wykluczone.

T.D.: Proszę księdza, rozmawiamy w Jerozolimie, która jest kolejnym, ostatnim etapem naszego pielgrzymiego szlaku. Która to już pielgrzymka dla niewidomych organizowana przez księdza?
X.A.G.: Pielgrzymka, którą teraz przeżywamy to jest ósma zagraniczna pielgrzymka organizowana przez Krajowe Duszpasterstwo Niewidomych w czasie, kiedy ja jestem krajowym duszpasterzem. Pierwszy nasz wspólny wyjazd był do Medjugorie, następnie trzy wyjazdy do Włoch, w tym na kanonizację siostry Faustyny. Potem do Lourdes i Fatimy. Ostatnio był wyjazd na Ukrainę i teraz do Ziemi Świętej. Trochę odkładany, bo nie bardzo wiedziałem, czy sobie z tym poradzimy.
Znajdujemy się w Ziemi Świętej, nieopodal Wzgórza Świątynnego, na Górze Oliwnej, w ładnym hotelu położonym na zboczu tej góry. Jesteśmy tu jako pielgrzymi Krajowego Duszpasterstwa Niewidomych, a naszym pilotem, opiekunem i organizatorem tej pielgrzymki jest ksiądz profesor Waldemar Chrostowski, wybitny polski biblista, profesor Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Kiedy rok temu spytałem go, czy zechciałby zorganizować pielgrzymkę do Ziemi Świętej dla niewidomych, słabowidzących i ich przewodników, początkowo się zawahał. Najpierw pytał: „Czy ja sobie z tym poradzę?”, ale potem powiedział: „Tak, oczywiście, pomogę wam to zrobić.”. Od razu zastrzegł, że z jego strony będzie to bezinteresowny dar i będziemy mieli tę pielgrzymkę zorganizowaną, jak to się dzisiaj mówi, po kosztach własnych.

T.D.: Tych pielgrzymek było już wiele i ich uczestnicy zawsze byli zadowoleni z organizacji i z tego, że program był dostosowany do potrzeb osób niewidomych tak, że dużo było zwiedzania i oglądania. Czy księdzu też daje to satysfakcję, jakąś radość?
X.A.G.: Ogromną radość! Powiedziałem kiedyś, że gdybym miał jeszcze organizować jakąś pielgrzymkę, zwłaszcza myślę tu o pielgrzymkach zagranicznych, to tylko z Duszpasterstwem Niewidomych. Niewidomi są dla mnie kimś najbliższym i najważniejszym, wiele mi daje ich duchowe uczestniczenie we wspólnym pielgrzymowaniu. To dla mnie wielka radość i wielka satysfakcja, że mogę służyć chociaż w ten sposób.

T.D.: Od kiedy jest ksiądz krajowym duszpasterzem niewidomych?
X.A.G.: Krajowym duszpasterzem niewidomych zostałem w roku 1996. Objąłem tę służbę po moich świątobliwych poprzednikach: księdzu Tadeuszu Fedorowiczu i ojcu Bruno Pawłowiczu. Po nich przez lata duszpasterzem niewidomych był jeszcze ksiądz Jacek Ponikowski, ten, który stworzył Dom dla Niewidomych Mężczyzn w Niepołomicach i oddał się tej pracy. Kiedy odszedł do Niepołomic, ja zostałem mianowany przez Krajową Konferencję Biskupów, bo wybór środowiskowych duszpasterzy krajowych jest w gestii Konferencji Episkopatu Polski.

T.D.: Czy wtedy pierwszy raz zetknął się ksiądz ze środowiskiem niewidomych?
X.A.G.: Pan Bóg tak mnie prowadził, że moje spotkania z osobami niewidomymi zaczęły się wraz ze święceniami kapłańskimi. W 1973 roku, tuż po święceniach, jako młody ksiądz zostałem skierowany do parafii w Izabelinie. Izabelin jest tuż koło Lasek i w mojej parafii były te same, co w Laskach siostry - Franciszkanki Służebnice Krzyża. Tak się zaczęła moja przygoda z Laskami, a przez to i z niewidomymi. Pamiętam moje pierwsze spotkanie i pewnie nie zapomnę tego do końca życia, spotkanie w czasie spowiedzi z dwunastoletnim niewidomym chłopcem. Już nawet nie wiem, jak miał na imię. Poproszono mnie, młodego księdza, abym z początkiem roku szkolnego pojechał pomóc w spowiedzi w Laskach. Zaczynałem dopiero i każda spowiedź była dla mnie ogromnym przeżyciem, a spowiedź osób niewidomych tym bardziej. Nie wiedziałem, co i jak mówić. Ten chłopiec spowiadając się, chyba wyczuł, że ja jakoś starannie próbuję dobierać słowa. W pewnej chwili przerwał i powiedział: - Niech ksiądz mówi zupełnie naturalnie – „zobacz”, „popatrz”, proszę nie unikać takich słów. I tak to się zaczęło. Później brałem udział w procesach beatyfikacyjnych Sługi Bożej Matki Elżbiety Róży Czackiej i Sługi Bożego Ojca Władysława Korniłowicza. W ten sposób Laski stały się dla mnie, mogę to śmiało powiedzieć, takim drugim domem. Kiedy mówię o Laskach, mam na myśli również kościół Świętego Marcina w Warszawie. Potem, kiedy były studia, praca w seminarium, oczywiście w dużo mniejszym wymiarze niż obecnie, mój kontakt z Laskami i ludźmi niewidomymi trwał cały czas. Nie był oczywiście tak intensywny, ale bardzo lubiłem do Lasek jeździć, tam się modlić i spowiadać.

T.D.: Duszpasterstwo niewidomych – wiele osób z pewnością o nim słyszało, ale pewnie nie wszyscy wiedzą, jak wygląda jego praca...
X.A.G.: Zatem opowiem o tej pracy, aby przybliżyć duszpasterstwo tym, którzy o nim niewiele wiedzą. Oprócz pielgrzymek zagranicznych organizujemy pielgrzymki ogólnopolskie i dzięki „Pochodni” te informacje o pielgrzymkach docierają do zainteresowanych. Może tak będzie i tym razem. Zapraszam już dzisiaj bardzo serdecznie do Gostynia koło Leszna Wielkopolskiego, tam spotkamy się 18 i 19 września w Sanktuarium Matki Bożej Świętogórskiej, aby znowu być razem. Te ogólnopolskie pielgrzymki są też dla mnie osobiście i dla wielu niewidomych czymś niezwykłym. Spotykamy się w dużej grupie osób niewidomych i ich przyjaciół, jest nas dwa tysiące, czasem prawie trzy tysiące. I przez te kilkanaście godzin razem modlimy się, poznajemy, nawiązujemy kontakty. Środowisko się integruje. Ważny jest też sposób organizacji pielgrzymki, w którą aktywnie włączają się koła PZN. Ogromne znaczenie ma to, że mieszkamy u rodzin. Tym spotkaniom z rodzinami z parafii, które odwiedzamy, towarzyszy nieraz ogromna serdeczność. Niektórzy niewidomi potem odwiedzają gospodarzy, którzy ich gościli. Takie pielgrzymki organizujemy co dwa lata do sanktuariów w różnych miejscach Polski. Krajowe duszpasterstwo organizuje również wyjazdy wakacyjne dla niewidomych. W tym roku jedziemy do Nysy na dwa tygodnie na przełomie czerwca i lipca. To wszystko jest możliwe dzięki siostrom franciszkankom, z którymi współpracuję. Dobrym duchem duszpasterstwa, już od siedmiu lat, jest s. Jeremia, która to prowadzi i gdzieś tam w szczegółach dopina wszystko, a od roku jest jeszcze z nami druga siostra, s. Noemi, która wspaniale z nami pracuje. Kiedy mówimy o Wielkim Poście, o Wielkanocy, to wiem, że nie tylko w Warszawie, ale w wielu ośrodkach Duszpasterstwa Niewidomych organizowane są rekolekcje wielkopostne. Ja już takie jedne rekolekcje dla niewidomych prowadziłem w Żułowie, wybieram się również do Bydgoszczy. W Laskach organizowane są regularnie rekolekcje dla głuchoniewidomych. Tu również, jak zwykle w maju, odbędą się tak zwane rekolekcje majowe.

T. D.: Czym jeszcze poza wyjazdami i rekolekcjami zajmuje się duszpasterstwo? Wiem, że od jakiegoś czasu działa aktywnie grupa wolontariuszy, którzy służą pomocą osobom niewidomym.
X.A.G.: Tak, duszpasterstwo to nie tylko organizowanie wycieczek i wakacji. To byłoby mylne i niepełne. Na co dzień duszpasterstwo, zwłaszcza dzięki siostrom i wolontariuszom, których liczba wzrosła, Bogu dzięki, do ponad 20 osób, stara się w miarę możliwości być tam, gdzie jesteśmy potrzebni. Z pomocą wolontariuszy możemy dotrzeć do większej liczby niewidomych. Na koniec pochwalę się, chociaż to nie moja zasługa, ale sióstr i wolontariuszy, że założyliśmy stronę internetową. Jej adres to: www.dn.triuno.pl.